Menu7

niedziela, 23 lipca 2017

Metamorfoza SALONU w bloku - biel, beż, granat i złoto w wersji "classic chic".

Przytulny kąt dla miłośnika książek


UWAGA! Post jest długaśny. Jak nie masz czasu, przejdź od razu na koniec do zdjęć "przed" i "po".


metamorfoza salonu


Ten post rozpoczyna pewien cykl o projekcie, nad którym pracowałam od długiego, długiego czasu. Prace nad nim rozpoczęły się w listopadzie, a zakończyły dopiero z końcem maja.

Bardzo ciężko było mi przez ten czas trzymać wszystko w tajemnicy przed Wami, ale nie chciałam zdradzać niczego wcześniej, bo tak naprawdę do samego końca nie byłam pewna, co z tego wyniknie. To było moje pierwsze tak obszerne zlecenie z zakresu aranżacji wnętrz. Teraz, kiedy projekt w całości się zakończył, a mój klient do dziś nie może wyjść z zachwytu, jak zmieniło się jego mieszkanie, mogę Wam o wszystkim opowiedzieć, no i przede wszystkim - pokazać! 

A więc od początku. :) W październiku 2016, dzięki starej znajomej,  poznałam bardzo sympatycznego Pana Doktora, który chciał odnowić swoje niezamieszkiwane dotąd mieszkanie. Docent poszukiwał zaufanego wnętrzarskiego pasjonaty. Nie chciał powierzać aranżacji mieszkania profesjonalnemu architektowi, który dziś coś zaprojektuje, weźmie kasę, a jutro o tym zapomni i przystąpi do kolejnego projektu. Chciał, aby jego zlecenie było potraktowane wyjątkowo, nawet jeśli ów pasjonata nie będzie miał wielkiego doświadczenia  w tej materii. Polecono mu moją skromną osobę :) - tym samym zostałam obdarzona ogromnym zaufaniem.
Przyznam szczerze, że miałam spore obawy, czy przyjąć to zlecenie. Czy podołam? Dam radę fizycznie? Czy moja rodzina to zniesie? Na pierwszy rzut oka zlecenie wydawało się idealne, każdy projektant o takim marzy: klient  niewydziwiający, bez jasno sprecyzowanych oczekiwań, zgadzający się na wszelkie propozycje projektanta; brak ograniczonego budżetu; brak presji czasowej na realizację; tak naprawdę wolna ręka w kwestii praktycznie wszystkiego - koncepcji i stylu całego wnętrza, dodatków, finansów - czego chcieć więcej? Ano, nie wszystko było takie kolorowe  - podstawowy problem to odległość. Mieszkanie zlokalizowane było 300 km od mojego miejsca zamieszkania... Problem nr 2, a właściwie nie tyle problem, co duże obciążenie natury techniczno-czasowej (ze względu na odległość oraz stałą pracę) to to, że klient, ze względu na brak czasu, oczekiwał usługi kompleksowej z realizacją od A do Z. Oznaczało to nie tylko zaproponowanie projektu koncepcyjnego, wykonanie wizualizacji wnętrza i dobór konkretnych dodatków, ale następnie całkowitą realizację tego, co zaproponowałam - łącznie z wyborem wykonawców, fachowców od remontów; nadzorem nad tym, co tam wyrabiają; egzekwowaniem poprawek; zamówieniami i kontaktem z podwykonawcami, dostawcami mebli/dodatków; zakupem i aranżacją mebli i dodatków "na gotowo" w mieszkaniu. Czyli tak, jakbym urządzała swoje lokum.
Możecie sobie wyobrazić, że z odległości 300 km, w sytuacji, gdy przez 8h dziennie siedzi się za biurkiem w korpo, a wnętrzarską pasję realizuje tylko wieczorami - trochę słabo to wyglądało. Znajomi koledzy architekci, których się radziłam, twierdzili, że nie podjęliby się tak obszernego zakresowo zlecenia, a już na pewno nie na taką odległość. No bo jak sprawdzać na bieżąco, czy Pan fachowiec dobrze kładzie karton-gipsy albo czy gładź na ścianie jest odpowiednio gładka, będąc 300 km od miejsca realizacji? 
Na szczęście, dzięki dobrej znajomej, która poleciła mnie Panu Doktorowi oraz była w pobliżu miejsca realizacji i zgodziła się być łącznikiem pomiędzy mną i fachowcami oraz samym Docentem, podjęłam to wyzwanie. 
Metamorfozę przeszło prawie całe mieszkanie: salon, gabinet, sypialnia, kuchnia oraz mały przedpokój.
Gdy pierwszy raz do niego wkroczyłam wyglądało ono tak:


Gabinet "przed"


Kuchnia "przed"

Przedpokój "przed"


Salon "przed"


Sypialnia "przed"

W tym poście zaprezentuję Wam salon. Resztę pomieszczeń opiszę w kolejnych postach. 
Salon ma około 22 m2, łącznie z wnęką o wymiarach 2,35x0,85 m. 
Koncepcja aranżacji salonu opierała się na założeniu, że ma być prosto i z klasą, ale przytulnie. Dominująca kolorystyka:  biel, beż i granat oraz złote dodatki
Podstawowym życzeniem klienta była duża ilość półek na książki, zresztą nie tylko w samym salonie, ale w gabinecie i sypialni również, przy czym należało uważać na ryzyko "zagracenia" pomieszczeń. Nie było łatwo pogodzić obie te rzeczy, ale chyba się udało. :)
Inspiracją do zaaranżowania salonu były poniższe wnętrza.
Zdecydowaliśmy, że elementem obowiązkowym, który miał zapewnić dużo miejsca na przechowywanie książek, a jednocześnie nie przytłoczyć blokowego salonu będzie zabudowa biblioteczna z telewizorem.



Inspiracja salonu - houzz.com

Inspiracja salonu - houzz.com


Inspiracja salonu - houzz.com


Inspiracja salonu - houzz.com

Inspiracja salonu - houzz.com


Inspiracja salonu - houzz.com

Przygotowałam projekt koncepcyjny (oszczędźcie mi zbyt mocnej krytyki, jeśli chodzi o wizualizacje, ale dopiero raczkuję w Sketchup), który klient bez słowa zaakceptował (występują drobne różnice między rzutami, tak aby można było sobie łatwiej wyobrazić czy np. bardziej pasują dwie lampy stołowe czy jedna stojąca).


projekt salonu
Projekt koncepcyjny salonu_rzut 1


salon projekt
Projekt koncepcyjny salonu_rzut 2


darmowy projekt
Projekt koncepcyjny salonu_rzut 3


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 4


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 5


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 6


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 7


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 8


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 9


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 10


Projekt koncepcyjny salonu_rzut 11

Ostatecznie doszło do kilku drobnych zmian, jeśli chodzi dodatki, ale ogólnie koncepcja została zachowana i realizacja wyszła zgodnie z założeniami (chociaż nie obyło się bez nerwów :D). 
Zanim zaczęłam urządzać wnętrze, należało przeprowadzić gruntowny remont całego mieszkania. Oczywiście wszystko pod moim nadzorem. Zabudowano brzydkie blokowe rury płytą kartonowo-gipsową oraz kaloryfery i parapety, pomalowano ściany na bardziej neutralny kolor (do większości pomieszczeń wybrałam odcień Szlachetny Kryształ firmy Magnat Ceramic), wymieniono drzwi oraz listwy przypodłogowe, zamontowano dekoracyjne listwy przysufitowe.
Tak się szczęśliwie złożyło, że mój klient również jest miłośnikiem starych, oryginalnych, stylizowanych przedmiotów, w tym mebli. Nie mogłam więc nie przewidzieć w projekcie kilku mebli własnoręcznie przeze mnie stylizowanych. I tak w salonie pojawiła się pozłacana konsolka - metamorfoza krok po kroku opisana tutaj.



Konsola klienta przerobiona przez Hokus Pokus Home


Kolejnym meblem, zachowanym w mieszkaniu, jest ludwikowski okrągły stolik kawowy, darzony przez klienta dużym sentymentem. Mimo, iż jest on według mnie nieco za mały do tego pomieszczenia - musiał zostać. 



Ludwikowski stolik kawowy, zachowany w salonie

Reszta mebli została bądź zakupiona przeze mnie, bądź wykonana na zamówienie przez stolarzy, zgodnie z moim projektem. Mowa o stole z krzesłami, narożniku, zabudowie bibliotecznej, konsoli oraz zabudowie kaloryferów. 
Najwięcej dylematów miałam oczywiście z oświetleniem. Nie wiem, czy wszyscy urządzający wnętrza mają z tym problem, czy tylko ja, ale zawsze jest to dla mnie duże wyzwanie, aby wybrać odpowiedni żyrandol czy lampę. Być może przez to, że na rynku mam zbyt duży wybór :D.
Ostatecznie do salonu wybrałam m.in. poniższe lampy.


Żyrandol Roksana (Allegro.pl)




Lampa podłogowa trójnóg (Allegro.pl) 


Lampa wisząca do jadalni Barbados (Leroy Merlin)


Wybór narożnika uwarunkowany był przede wszystkim ilością miejsca, jaką miałam do zagospodarowania po montażu zabudowy bibliotecznej, która zabrała około 45 cm (z długości pokoju). 
Bardzo duży wybór niewielkich narożników ma salon Mebloo.pl i właśnie tam zamówiłam narożnik (model Pepe) oraz granatowe krzesła (model Bjorn). Jasna tkanina skutecznie rozświetliła dość ciemne wnętrze, ale za to musiała być bardzo odporna na zabrudzenia. Padło na włoską tkaninę tapicerską Persempra.  Nie bójcie się jasnych mebli tapicerowanych, robią one niesamowity efekt we wnętrzu. Koniecznie zajrzyjcie na stronę producenta i poczytajcie o niesamowitych właściwościach tkanin plamoodpornych. Naprawdę warto zaryzykować!
Zabudowę  biblioteczną oraz obudowy kaloryferów wykonał stolarz Giorgio&Mariani, którego bardzo polecam.
Okrągły stół o średnicy 91cm był robiony na zamówienie przez pracownię stolarską Szarafin (Allegro). Rozkłada się maksymalnie do 225cm, ale wkładki po 45cm muszą być trzymane osobno. 
Piękny, klasyczny dywan, dopasowany kolorystyką do granatowych krzeseł zamówiłam on-line w Arte.pl.
Tapeta w ciemnobrązową kratę to element, nadający męskości temu neutralnemu na pierwszy rzut oka pomieszczeniu. W końcu miał to być salon mężczyzny z klasą. Idealnie wkomponowała się tutaj konsola, wykonana przez Wood Design według mojego projektu. Połączenie naturalnego dębu i metalu to kolejne męskie elementy w tym wnętrzu. 
Największą "robotę" według mnie jak zwykle zrobiły tekstylia, a w tym wypadku głównie zasłony. Dzięki wsparciu Pani Małgosi ze Studio Firan udało mi się zakamuflować nieładny i bardzo trudny w aranżacji gzyms pod sufitem, bardzo często spotykany w blokach w starym budownictwie. Wszystko dzięki przyczepianej na rzepy i dwustronną taśmę maskownicy, uszytej z tej samej tkaniny co zasłony, tak aby jak najmniej zaburzyć proporcje pomieszczenia i stworzyć wrażenie, że zasłony zawieszone są przy samym suficie. Tak naprawdę zasłony wiszą na szynie pod gzymsem, jakieś 20 cm od sufitu. Taki kamuflaż był konieczny, szczególnie z tego względu, że zabudowa biblioteczna zamontowana jest do samego sufitu (aby maksymalnie wykorzystać przestrzeń na książki).
Salon po metamorfozie prezentuje się następująco:

Salon po metamorfozie_1


Salon po metamorfozie_2


Salon po metamorfozie_3


Salon po metamorfozie_4


Salon po metamorfozie_5


Salon po metamorfozie_6


Salon po metamorfozie_7


Salon po metamorfozie_8


SALON: before & after _1


SALON: before & after _2


SALON: before & after _3


 Jestem bardzo ciekawa, czy ta przemiana przypadła Wam do gustu. A może coś byście zmienili? Podzielcie się! Biorę na klatę wszelkie uwagi. 
Spędziłam wieeele czasu na naskrobanie tego posta, więc pozwólcie, że kolejne metamorfozy (gabinet, sypialnia) wrzucę, pod warunkiem, że udowodnicie mi, że jest w ogóle dla kogo się produkować. 
A więc nieśmiało liczę na Wasze komentarze, lajki i udostępnienia.

26 komentarzy :

  1. Przeczytałam od deski do deski, obejrzałam zdjęcia kilka razy porównując projekt graficzny z aktualną aranżacją.
    WSPANIAŁA METAMORFOZA!!!!
    GRATULUJĘ tak ogromnego przedsięwzięcia, gustu i zdolności plastycznych. Podziw i szacunek wielki!

    Prosisz o uwagi... Jedynie co bym zmieniła to ścianę z lustrem z elementów w kształcie sześciokąta i lampę, która do tego lustra oczywiście pasuje, ale tutaj te dwa elementy wg mnie wprowadzają chaos. Dla mnie piękniej wygląda ta ścianka na projekcie, z fotografiami i tą delikatną, prostą, o klasycznym kształcie lampą. I chyba bardziej pasuje do kącika z okrągłym ( nie sześciokątnym stołem :))

    Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa porządny komentarz! Dzięki. Galeria fotografii na ścianie oczywiście też dobrze wygląda, był jednak problem z dostaniem zdjęć do ramek od klienta, poza tym zdjęcia wiszą też na ścianie z tapetą, więc chciałam mieć tam inny akcent, nieco bardziej nowoczesny, tak dla przełamania. Stąd heksagony lustrzane, optycznie powiększające salon oraz lampa w geometrycznym kształcie nawiązująca do luster.
      Ale jestem bardzo wdzięczna za subiektywną opinię. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Przemyślana metamorfoza. Liczę na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za bardzo merytoryczny komentarz! Oby więcej takich! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. super realizacja, bardzo mi się podoba , mysle że projektant z dużym doświadczeniem nie zrobił by tego lepiej :) gratuluje

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod ogromnym wrażeniem! Kawał świetnie wykonanej roboty!!! Brawo! Myślę, że teraz nie opędzisz się od zleceń a pasja szybko przekształci się w pracę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu! Dziękuję! Taki komentarz i to z Twoich ust dużo dla mnie znaczy. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super Karolina! Wiem, że to było ogromne wyzwanie, więc fajnie, że udało się podołać!
    Co ja bym zrobiła inaczej... hm chyba lubię trochę bardziej spójne wnętrza szczególnie w takim małym i niskim salonie - więc jak moja poprzedniczka nie do końca mi przypadły do gustu lampa i lustro nad stołem - pisałaś o doświetlenieu - dla mnie to idealne miejsce na duże lustro prostokątne w białej ramie :) I chyba bym nie wprowadzała kolejnego koloru zasłon - raczej poszła w coś co już jest np niebieski z krzeseł / dywanu.
    Ale tak czy inaczej uważam, że ogólny efekt końcowy super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię. Prostokątne lustro w postarzanej drewnianej ramie to jest to, co miało wisieć w jadalni. W ostanie chwili nie wypalilo i musiałam na szybko coś wymyślić stąd heksagony. Ale są do zmiany w dłuższym okresie. ;)

      Usuń
  8. pięknie, rewelacja można odpocząć na pewno :)
    czy może Pani napisać jaki był koszt zabudowy grzejników?
    są rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwsze - mnie się bardzo podoba metamorfoza tego salonu. Czekam na dalszą relację. Zastanawiam się nad jednym... Często w tego typu projektach fantazyjnie zabudowywane są kaloryfery i rurki, które niejednokrotnie przebiegają przez długość ściany - taki "urok"
    bloków. Jednak to zatrzymuje ciepło, które podczas jesieni i zimy
    jest dla mnie istotne. Czy tego typu obudowy są na ten chłodny czas ściągane? Czy klienci nie są ciepłolubni?�� Dla takich zmarzluchów jak ja pozostaje chyba również zainwestowanie w nowe kaloryfery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłony troszkę ciepła zabiorą ale raczej nie powinno być to na tyle odczuwalne.

      Usuń
  10. Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno efektu końcowego jak i pomysłu, by to realizować "na odległość". Po prostu Szacunek :) Zauroczyła mnie ta ściana z "szafopółkami", piękna. Świetny pomysł z tymi witrynami po bokach, zdecydowanie lepiej to wygląda niż na projekcie, gdzie wszystko było otwarte. W tym momencie ten "mebel" nabiera wyjątkowości. Cudny
    Pytanie odnośnie narożnika, czy pamięta Pani jak się on nazywał? Albo jaki był wymiar. Pytam, bo sama przymierzam się do remontu salonu i podpatruję pomysły. Szukam albo fajnej kanapy albo małego narożnika. Ten, z projektu takim mi się wydaje, że pasowałby i do mojego pomysłu (mieszkam w bloku) Przeglądam stronę producenta, ale nie w tej stercie propozycji nie mogę znaleźć. Czyżby robiony na zamówienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naroznik Pepe. Na stronie może go nie być. Jest w salonie w Jankach na pewno. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Witam, zabudowa ściany TV jest bliźniczao podobno to tej, którą sama obecnie projektuję do swojego domu. jestem ciekawa z czego jest wykonana, drewno czy płyta ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wysokiej jakości płyta hdf bodajże Kronopol

      Usuń
  12. a skąd zegar na ścianie....bo nie znalazłam nic w tej kwestii?

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow WOW WOW WOW salon wyszedł przepięknie,a ja mam ochotę napisać "proszę przyjedz do mnie, oddam moje 60m2 w Twoje ręce " :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że dałoby radę ;). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo udana metamorfoza salonu :) Podobają mi się zwłaszcza krzesła, kolor ścian i dodatki, które tworzą tu klimat. Wnętrze jest nie do poznania :)

    OdpowiedzUsuń